Menu

Nie Aż Taka Święta

Tu Magda, inaczej mówiąc Nie Aż Taka Święta. Mam nadzieję czytelniku, że to dobra przynęta. Że wrócisz tu ponownie, gdy coś nowego skrobnę.

Omlet na płetwie rekina

magnolia-1

child1244531_1280

Coś ci przyszło do głowy. Jakaś myśl, zdanie czy słowo. Zalążek czegoś, co można by rozwinąć. Zapisujesz to szybko na czymś, co masz pod ręką, z myślą „wrócę do tego, rozwinę to później”. Nadchodzi to „później”, więc siadasz i mówiąc krótko - ciąg dalszy się tworzy. Jedno zdanie, drugie, trzecie. Piszesz i uśmiechasz się do siebie, bo czujesz, że to będzie coś.  Tu zgrabna puenta, tam godna wieszcza metafora, na koniec jeszcze cytacik z kogoś mniej lub bardziej znanego. Oczami wyobraźni widzisz, jak rzucasz czytelników na kolana. Lajki i udostępniania rozgrzeją serwery w Dolinie Krzemowej ( to że fejs tnie zasięgi jakby na chwilę wyleciało ci z głowy). I taki zadowolony  z siebie zamykasz komputer. Wracasz do tekstu po paru godzinach lub następnego dnia. Czytasz i oczom nie wierzysz, bo to nie tak miało być. To miało być przecież o czymś zupełnie innym. Czytasz raz jeszcze i nie możesz pojąć, co się stało z tą myślą, którą miałeś na początku. Gdzie zboczyłeś? Czy w euforii i samozachwycie rozum ci odebrało tak, że tę myśl tak szybko porzuciłeś, jak jakąś sierotkę?  Jednym klawiszem kasujesz te oryginalne puenty i błyskotliwe metafory.  Nie masz litości nawet dla pięknego zdania, które w pocie czoła wyszło spod twojej dłoni, jakby sam Bóg tę dłoń prowadził. I znów zaczynasz ( swoją drogą musisz lubić zaczynać i mieć dużo cierpliwości) dłubać w słowach, puentach. Wymyślasz inny początek, cytujesz mądrzejszych od siebie, ale masz wrażenie, że nie ruszyłeś z robotą ani o centymetr, ani o linijkę. Wciąż stoisz w tym samym miejscu. Z tego wszystkiego zaczyna boleć cię głowa. Wkurw osiąga z lekka poziom wyższy od standardowego. Z jakiś powodów wiesz, że gdzieś tam w mózgu te słowa są, ale za cholerę nie mogą wyjść. Odnosisz wrażenie jakby klapka w mózgu odpowiedzialna za przelanie na papier tego, co się chce, a nie czegoś innego, nie wgrała ostatnich 20 aktualizacji  i jest na poziomie Windows ‘a z lat 90 XX wieku. Sponiewierany przez swoją niemoc masz dosyć i robisz sobie przerwę. W międzyczasie czytasz książkę, oglądasz TV, uprawiasz sport, kochasz się, sprzątasz itp. itd.  I tak gdzieś po kilku dniach a nawet może po tygodniu czujesz, że w tej głowie coś jakby drgnęło.  Że te zwoje się połączyły i zaczyna się wykluwać coś, o co ci chodziło. Siadasz do komputera i zaczynasz pisać.  Bez głupiej pewności kogoś kto złapał Pana Boga za nogi i myślenia – no teraz to będzie z górki. Nie będzie. Bo teraz będzie selekcja słów, myśli i zdań. Dobra selekcja to dobry tekst. Tak już jest. Pisanie to pułapki, mielizny, potknięcia i błędy. Życia przez nie, nie stracisz, ale możesz na chwilę stracić nerwy.   

Jeśli komuś nudzi się rozwiązywanie krzyżówek to dla rozgrzania mózgu może np. ułożyć zdanie z tytułów piosenek:     

Gdy jedziesz Windą do nieba, Boskie Buenos śpiewaj.

Na Ulicy japońskiej wiśni Autobiografię czytają cykliści.

Pozdrawiam.

Wyżej wymienione piosenki pochodzą z repertuaru: Dwa plus Jeden, Maanam, Barbary Dziekan, Perfect. 

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość *.a2mobile.pl

    Czytałem i w sumie musiałem przeczytać drugi raz :)

  • Gość: [Gosia] 5.174.113.*

    Oj znam to często w nocy tak mam objawenie choć wierzaca nie jestem a rano bach co te slowa znaczą.

  • Gość: [krystynabozenna] *.ssp.dialog.net.pl

    W życiu pisarza różnie bywa :-))

  • anek-73

    Ulicę japońskiej wiśni koniecznie muszę sobie przypomnieć...

    Wspaniałego kwietnia!
    przystanek-klodzko.pl

© Nie Aż Taka Święta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci