Menu

Nie Aż Taka Święta

Mam na imię Magda i witam na moim blogu Nie Aż Taka Święta. Jeśli tu trafiłeś, usiądź wygodnie, zrób sobie coś do picia i czytaj.

Ferrari, Mercedes, Red Bull i Robert Kubica czyli podsumowanie pierwszej połowy sezonu Formuły 1

magnolia-1

Bywają takie wyścigi, że nawet gdybym nie chciała to oczy same się zamykają a cytat z filmu „Rejs” sam ciśnie się na usta. Ale bywa i tak, że człowiek siedzi i patrzy i oczu nie może oderwać od ekranu, bo tyle się dzieje. Takie np. GP Azerbejdżanu (dla mnie najlepsze w tej połowie sezonu) rekompensuje pięć nudnych wyścigów. I jeszcze może GP Kanady, no i to chyba na tyle.  

Przedsezonowe wypowiedzi, moim zdaniem, przeważnie mają więcej wspólnego z pobożnymi życzeniami niż rzeczywistością. Każdy chciałby wygrać, ale nie każdy ma na to szansę. Bo potem okazuje się, że samochód nie taki, potencjał niewielki a do tego kolizje i na 11 wyścigów, nie ukończyło się 3, poza pierwszą dziesiątką było się kolejne 3 razy no i wychodzi taka suma punktów, że tylko iść do baru i się napić. Prawda jest taka, że po wyścigu cieszy się jeden człowiek i jeden zespół, reszta albo chce zapomnieć o tym, co się stało (McLaren), albo rozgryza, co było nie tak albo już jest myślami przy następnym weekendzie wyścigowym.

strat_Aust

Ten sezon zaczął się od zmiany właścicieli F1. Teraz jest to amerykańska korporacja Liberty Media. Na początek pożegnali się z Bernim Ecclestonem, który rządził tym sportem niepodzielnie przez ostatnie 40 lat i z pewnością zrobił dla niego sporo, ale ostatnie lata ewidentnie świadczą o tym, że kompletnie zapomniał o młodych ludziach i social mediach, a wiadomo, że jedno z drugim idzie mocno w parze. Nowi właściciele Formuły powoli to nadrabiają i chwała im za to. Pełniejszą ocenę wystawię im pod koniec sezonu.

Koniec pierwszej części sezonu to emocje związane z Robertem Kubicą. Też bym chciała zobaczyć pana Roberta w bolidzie, ale chciejstwo to jedna sprawa a  życie druga. A jak będzie to zobaczymy. To nas czeka, a co za nami przeczytacie poniżej.    

Klasyfikacja Konstruktorów

MERCEDES           -                                    357

FERRARI                -                                  318

RED BULL              -                                 184

FORCE INDIA         -                                101

WILLIAMS                 -                                 41

TORO ROSSO          -                               39

HAAS F1 TEAM         -                              29

RENAULT                    -                            26

MCLAREN HONDA      -                           11

SAUBER                        -                          5

merc

Czołówka stawki właściwie do przewidzenia. Klasyfikację konstruktorów wygrywa Mercedes, który  przygotował świetny bolid, ale i Ferrari nie przespało przerwy zimowej. Red Bull mnie rozczarowuje. Były lata tłuste, teraz są chude. Jeśli będzie tak dalej to kto wie, czy utrzyma 3 miejsce.  Force India - pozytywne zaskoczenie tej połowy sezonu. Jeśli druga część sezonu będzie w ich wykonaniu tak dobra jak ta, być może zamienią się miejscami z bykami.  Williams to moje kolejne rozczarowanie. Zawsze wydawało mi się, że to zespół z większymi aspiracjami, ale ta połowa sezonu dla mnie do zapomnienia ( przebić może ich tylko McLaren). Toro Rosso i Haas to taki dobry środek klasyfikacji i oby nie zamienił się na strefę spadkową. Renault, no cóż 26 punktów cudów nie czyni, ale może następne półrocze będzie lepsze. Myślę, że teraz patrzymy na ten zespół trochę przez pryzmat tego, co zdarzyło się w kontekście Roberta Kubicy. I jeśli się zdarzy, że w GP Belgii Hulkenberg przyjedzie na metę 5 to założę się, że większości z nas pomyśli – a gdyby siedział tam Robert to może byłoby podium. Nie mam racji? Mam. McLaren to był kiedyś zespół z początku stawki, no ale jak to się mówi ostatni będą pierwszymi, pierwsi będą ostatnimi. To małżeństwo po prostu nie wyszło, a rozwód pewny. Nie napiszę nic więcej, nie kopie się leżącego. Stawkę w klasyfikacji konstruktorów kończy Sauber z dorobkiem 5 punktów. Sezon na piątkę – absolutnie nie.

Klasyfikacja kierowców

SEBASTIAN VETTEL           -        202

LEWIS HAMILTON               -        188

VALTTERI BOTTAS              -        169

DANIEL RICCIARDO           -         117

KIMI RAIKKONEN               -         116

MAX VERSTAPPEN            -           67

SERGIO PEREZ                  -           56

ESTEBAN OCON                -           45

CARLOS SAINZ JR             -          35

NICO HULKENBERG          -         26

FELIPE MASSA                   -          23

LANCE STROLL                  -         18

ROMAIN GROSJEAN          -         18

KEVIN MAGNUSSEN            -        11

FERNANDO ALONSO         -         10

PASCAL WEHRLEIN            -          5

DANIIŁ KWIAT                      -         4

STOFFEL VANDOORNE        -       1

Bez punktu: Jolyon Palmer, Marcus Ericsson, Antonio Giovinazzi ( jechał dwa razy za Pascala Wehrleina), Jenson Button ( zastąpił Fernando Alonso w GP Monaco).

seb

Ferrari wzięło się do pracy a Sebastian Vettel w końcu może konkurować z Lewisem Hamiltonem. Wiem, że Vettel potrafi wkurzyć swoim marudzeniem i narzekaniem, ale nie można odmówić mu ambicji, woli walki ( nie zawsze czystej jak w Azerbejdżanie) i motywacji. 14 punktów to różnica, którą można nadrobić (Lewis wygrywa więcej wyścigów niż Sebastian) albo powiększyć (odwrotność w/w sytuacji). Czy Kimi ma najlepsze czasy już za sobą i czy Ferrari powinno poszukać kogoś innego na jego miejsce? Nie wiem. Czasem może śmieszyć mina  Kimiego, bo czy dojedzie na 2 czy 3 miejscu to i tak nie okazuje radości. No cóż każdy cieszy się po swojemu, nikt nie musi pić szampana z buta, lepiej pic z kieliszka. A może po prostu wie, że mógł być szybszy tylko coś poszło nie tak; opony, silnik, kolizja. Kimi ma kontrakt do końca 2017 roku, i chyba chciałabym go jeszcze oglądać w F1.

Lewis Hamilton to celebryta naszych czasów. Ogrania Instagram i Snapchat lepiej niż ja panuję nad parasolem w czasie burzy śnieżnej. Kiedyś wydawał mi się dzieciakiem, który jest w F1 bo to mu toruje drogę do popularności, teraz mam wrażenie, że dorósł i dojrzał. Pamiętacie GP Kanady gdy dostał kask Ayrtona Senny, wzruszył się wtedy jak dzieciak (ja zresztą też). Jeśli chodzi o pole position Lewis już przebił Brazylijczyka, został mu tylko Michael Schumacher. Lewis jest świetnym kierowcą, jednym z najlepszych w tej stawce obok Alonso czy Vettela. Czy zostanie mistrzem? Nie wiem. Mam nadzieje, że okaże się to w ostatnim wyścigu.

Gdy przychodzisz do takiego zespołu jak Mercedes i będziesz jeździł obok Lewisa Hamiltona to większość zadaje sobie pytanie: czy dasz radę? i kiedy zrobią z ciebie kierowcę nr 2? Myślę, że Valtteri miał tego świadomość i na razie  tym numerem dwa nie jest, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Oczywiście nie wiadomo, jak ułoży się sezon, jaka będzie klasyfikacja, i co postanowi zespół. Wtedy sytuacja, która wydarzyła się podczas GP Węgier, gdy Lewis oddał mu pozycje po prostu się nie zdarzy.

Po tym, co Max pokazał w poprzednim sezonie mogłam żywić nadzieję, że będzie na co patrzeć i czym się ekscytować. Spotkał mnie srogi zawód.  Max był raz na podium – GP Chin 3 miejsce, raz był 4, parę razy 5. Daniel Riccardo też jakoś nie ma zbyt wielu okazji do pokazania uzębienia i picia szampana z buta. Wygrał GP Azerbejdżanu, poza tym był kilka razy 3. Czy ten sezon tych panów satysfakcjonuje? obawiam się, że nie, bo oboje z pewnością mają apetyty na więcej, bo też na więcej ich stać.

Force India to dla mnie jak na razie jedno z większych pozytywnych zaskoczeń na tym etapie sezonu. Zresztą zawsze wydawało mi się, że jest to dosyć solidny zespół, który potrzebuje szybkiego samochodu i świetnych kierowców. Esteban Ocon nie odstaje zbytnio od Sergio Pereza, a wyścig w Kanadzie pokazał, że nie da zrobić z siebie kierowcy nr 2. Chociaż kto wie, jak zachowa się w drugiej połowie sezonu, gdy będzie liczył się każdy punkt. 

Felpie Massa żegnał się z Formułą 1 w sezonie 2016 i witał w sezonie 2017. Chociaż patrząc na wyniki to może lepiej było nie wracać. W ostatnim wyścigu z powodu choroby zastąpił go Paul di Resta, który zakończył wyścig na jednym z pierwszych okrążeń.  Zresztą obu kierowcom nie udało się ukończyć niektórych wyścigów, więc tym bardziej 3 miejsce Lance‘a Strolla w GP Azerbejdżanu to  jedyny jasny punkt  w historii Williamsa w tej połowie sezonu.

Scuderia Toro Rosso to dla mnie przede wszystkim Carlos Sainz z dorobkiem 35 punktów. Kwiat na tym tle po prostu nie istnieje. Oczywiście nie wszystko zależy od kierowcy, ale po tych kilku latach w F1 kierowca zdobywa jednak pewne umiejętności, pozwalające mu nie popełniać tych samych błędów i mentalnie radzić sobie z porażką. Ja nie chcę zwalniać Kwiata z TR, ale mam wrażenie, że różnica punktów między nim a Sainzem ( 4 do 35), nie zachwyca ani jego ani zespół. 

To drugi sezon Romaina Grosjeana dla zespołu Haas. Pamiętam jak rok temu cieszył się podczas GP Australii, gdy dojechał do mety na 6 miejscu.  Dzisiaj  Francuz ma 18 punktów a jego kolega zespołowy Kevin Magnussen 11.  Apetyt był chyba na więcej.

Nim przejdę do Renault parę słów dotyczących Saubera i McLarena.

Kiedyś na wakacje zabrałam ze sobą którąś z książkę Elfriede Jelinek. Po kilku dniach czułam się tak przygnębiona, jak teraz czuje się chyba Fernando Alonso. Ja go naprawdę podziwiam, że on to jeszcze znosi. Niejeden by już dawno odszedł albo zwariował, a on zaczyna to nawet obracać w żart (pozowanie do zdjęć siedząc na leżaku po GP Węgier), no ale póki humor dopisuje, to człowiek żyje. Dorobek punktowy w tej sytuacji to chyba cud, ( Alonso 10 pkt., Vandoorne 1 pkt.) a radość dojechania do mety tak wielka jak by się wygrało zawody windsurfingowe używając deski do prasowania.   

Czy ktoś może mieć mniej punktów od McLarena? Tak, może. Sauber ma 5 punktów i to głownie dzięki Pascalowi Wehrleinowi. W innym przypadku miałby zero. Jak to ktoś kiedyś powiedział, jedni są w F1 by wygrywać inni by przetrwać. 

Lubimy Renault, prawda. A jak by jeszcze zwolnili Palmera i zatrudnili Roberta to byśmy ich kochali. Nico Hulkenberg wywalczył dla Renault 26 punktów, Palmer żadnego. Każdy zespół ma swoją politykę, swoje priorytety, zakulisowe zagrywki. Nie chcę dywagować jak będzie, co będzie. Czy zatrudnią, czy nie i kiedy. Przytoczę kilka wypowiedzi Cyrila Abiteboula (szef zespołu Renault) z wywiadu dla Autosportu – tu o Palmerze: „Szczerze mówiąc, jeśli uda mu się odwrócić sytuacje to jesteśmy całkiem otwarci na dalsza współpracę” ( F1zone.pl). I jeszcze jeden fragment tym razem ze strony  Cezarego Gutowskiego także z wywiadu dla Autosportu „Widzieliśmy bardzo dobre przesłanki od Jo, podczas testów zimowych i w trakcie sezonu, podczas (różnych) sesji. Potrafi wycisnąć z samochodu naprawdę dobre tempo, robić bardzo dobrą robotę, dawać precyzyjne informacje i bardzo angażować się w pracę zespołu. Równocześnie jednak mieliśmy mieszankę pomyłek, straconych szans, w czym nie pomagały okoliczności, jeśli chodzi o niezawodność, która po jego stronie garażu była wyraźnie gorsza. Przy takiej mieszance bardzo szybko rozwinął się brak pewności siebie. Brak umiejętności uporania się z problemami, jakie miewa każdy kierowca podczas weekendu wyścigowego, co wywołało efekt kuli śniegowej, doprowadzając do obecnej sytuacji. Szczerze mówiąc, także media nie ułatwiły sytuacji. Bardzo szybko pojawiły się spekulacje na temat krótkoterminowej przyszłości, jak sądzę już po trzech wyścigach. Nie wiem, czemu .. Naprawdę staram się chronić Jo i zapewnić go, prawie codziennie, o wsparciu moim oraz zespołu. Tak, aby poczuł się pewniej sam i pokładał pewność w team”(fanpage Cezarego Gutowskiego 8.08.17). A teraz z polskiego na nasze. Jak chce to potrafi, ale jak się zdenerwuje to się zaczyna mylić i wszystko się sypie. Media już go nie lubią, a jak kogoś nie lubią to zwalniają (chociaż nie oni go zatrudniali), ale my go wspieramy jak umiemy. Najlepiej dajcie mu spokój i nie pytajcie jak mu poszło. Zajmijcie się Lewisem czy Sebem. A teraz trochę bardziej poważnie - Jeśli po tylu latach nie skreślili Roberta i zaprosili go na testy to znaczy, że nie są ludźmi którzy pozbywają się kontaktu z kierowcą po jego niepowodzeniach czy porażkach. Być może tak samo zachowują się w kontekście Palmera. Nie spisują go na straty. I jeszcze jedno ważne zdanie Cyrila „ "Równocześnie jednak prawda jest taka, że wszyscy musimy spełniać oczekiwania. Także ja i zespół jesteśmy pod wielką presją ze strony Renault, naszych partnerów, aby spisywać się znacznie lepiej, niż teraz. Obecnie zajmujemy ósme miejsce w mistrzostwach, co po prostu jest nie do zaakceptowania”(fp Cezarego Gutowskiego 8.08.2017r.).  Czyli zostawiamy Palmera, ale nie możemy sobie pozwolić na straty i ósme miejsce w klasyfikacji.

ROBERT KUBICA

robertkubica

 

Wrócił z dalekiej podróży. Po 6 latach od wypadku usiadł za kierownicą bolidu F1 i zachował się jak kierowca wyścigowy, który bierze udział w każdym wyścigowym weekendzie. To mówi dużo o pracy jaką wykonał, jego uporze i determinacji. Jak to ujął Mikołaj Sokół „spędził ten czas na morderczej walce o odzyskanie marzeń” (www.sokolimokiem.com „ Sześć i pół roku” 09.08.17). Występem na Hungaroringu narobił nam apetytu na więcej, bo po takim występie jakiegoś więcej każdy z nas oczekuje. Najlepiej gdybyś mogli zobaczyć Roberta Kubice już w drugiej części sezonu F1, ale to niekoniecznie musi się zdarzyć. Jak mówi Cyril Abiteboul „ Nie mamy wyboru i musimy przyznać, że tak naprawdę sprawdzamy Roberta, ale nie na ten sezon” (fp Cezarego Gutowskiego 8.08.17)

Sam Robert powiedział w wywiadzie dla Eleven Sports,  że jest wdzięczny Renault, że dało mu szansę na udział w testach, ( bo bądźmy szczerzy nie musieli tego robić). I jeśli skończy się na testach to też nie będzie miał pretensji. Dobrze jest studzić emocje niż je niepotrzebnie rozbudzać. Jakkolwiek to się zakończy, czy powrotem do F1 (teraz czy w następnym sezonie) czy nie, cieszmy się, że Robert Kubica wrócił do formy, która pozwoliła mu ponownie zasiąść w bolidzie F1.

Eleven Sports

Oglądaniu kolejnego sezonu Formuły 1 w Polsacie Sport zawsze towarzyszyła niepewność związana ze zdobyciem praw do jej emisji. Nie wiem z czego to wynikało i czy była to kwestia tylko pieniędzy, ale było minęło, teraz jest Eleven Sports i wiemy co i jak.  Oczywiście ktoś powie, że to nie to co Sky Sports i może trochę będzie miał rację. 

Moim zdaniem w tym kraju jest dwóch dziennikarzy, którzy znają się na F1 i mają w tym temacie sporo wiedzy, są to: Mikołaj Sokół i Cezary Gutowski. Jeśli ktoś zna jakieś inne nazwiska proszę je podać. Niestety nie jesteśmy w takiej sytuacji jak Anglicy, Włosi czy Niemcy, którzy do komentowania mogą zaprosić dawnych kierowców F1, którzy popatrzą na wyścig czy sytuacje na torze przez pryzmat swoich doświadczeń, a to jest zawsze coś innego niż siedzenie w studiu i gdybanie. Nie mówiąc już o tym, że  żyjąc w takim kraju jak Włochy czy Anglia od małego ma się do czynienia z tym sportem, i potem jeśli chce się o nim pisać, nie trzeba szukać innych źródeł, sięga się do historii pisanej przez kierowców czy ludzi pióra zajmujących się F1.  To trochę tak jak my mamy skoki narciarskie i nasi dziennikarze potrafią świetnie o tym sporcie pisać i mówić, czego pewnie nie potrafiłby ktoś kto tym nie nasiąkał przez wiele lat.   

Cieszę się bardzo, że dziennikarze są na torze, co prawda nie po to by komentować wyścig,  ale rozmawiać z kierowcami czy szefami zespołów, to świetna sprawa i tego mi kiedyś brakowało. Ale, od dziennikarzy wymagam rzetelności i wiedzy oraz tłumaczenia zmian technicznych, konstrukcyjnych czy pewnych niuansów, których ja zwykły widz mogę nie wyłapać czy nie zrozumieć. Nie interesuje mnie przerzucanie się  kiepskimi żartami, tanimi dowcipami i dogryzaniem sobie na antenie. Jeśli żartujemy z siebie czy z kierowców to niech to będą żarty na poziomie. Po drugie fajnie jest przeprowadzić wywiad z Toto Wolfem czy innym szefem zespołu, tylko potem proszę  nie powtarzać tego co powiedział Wolf, ileś razy w studio. Widz nie jest głupi, i rozumie to, co przed chwilą usłyszał. Szukanie dwudziestego dna w tym, co ktoś powiedział, dla mnie nie ma sensu. I na koniec taka perełka – wywiad z Robertem Lewandowskim podczas jednego z Grand Prix ( bodajże przed GP Monaco).  Skoro facet mówi, że nie zna się za bardzo na F1, i po prostu został na to wydarzenie zaproszony, (co mnie nie dziwi, jest gwiazdą to go zaprosili) tak jak wiele innych znanych osób, to nie pytaj się go człowieku czy stawia na Lewisa Hamiltona czy na Sebastiana Vettela, bo te nazwiska nic mu nie mówią. To już lepiej zapytaj go o ligę niemiecką, przynajmniej będzie w trochę bardziej komfortowej sytuacji. Wszyscy pamiętamy lapsusy pana Borowczyka, które miały swój urok, chociaż czasem irytowały. Jak już chcecie być bardzo dowcipni i na luzie to bierzcie przykład z kolegów po fachu nawet z Eddiego Jordana.    

 

 

 

Cytaty pochodzą ze stron:

  1. F1.zone.pl. Aga Koszmider 12.08.2017
  2. Facebook Cezarego Gutowskiego – fragmenty wywiadu Cyrila Apiteboule’a dla Autosport 8.08.2017
  3. sokolimokiem.com ‘Sześć i pół roku” 09.08.2017

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Natalia Jaranowska] *.vocus.co.nz

    Cała moja rodzina kibicuje! :)

  • Gość: [Magda U.] *.21-109-164.tkchopin.pl

    Mój synek jest wielkim fanem motoryzacji. Oglądał ostatnio wyścigi z dziadkiem i oczu nie mógł oderwać. Mnie to nie pociąga, choć muszę przyznać, że historia Kubicy jest dla mnie mocna i jego siła walki niezwykła.

  • Gość: [Karolinka s Beauty Blog] *.dynamic.chello.pl

    Nie jestem fanką tego sportu :)

© Nie Aż Taka Święta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci