Menu

Nie Aż Taka Święta

Tu Magda, inaczej mówiąc Nie Aż Taka Święta. Mam nadzieję czytelniku, że to dobra przynęta. Że wrócisz tu ponownie, gdy coś nowego skrobnę.

Obronić siebie czyli jak być asertywnym

magnolia-1

Każdy z nas, chciałby móc w sposób swobodny, nie czując presji i dyskomfortu wyrażać siebie i zaznaczać swoje granice. A na dodatek mieć taką siłę, by powiedzieć NIE wtedy, gdy to nie, to jest to co powinien powiedzieć i co czuje. Krótko mówiąc, każdy z nas chciałby być asertywny albo przynajmniej na tyle asertywny by nie pozwolić nikomu decydować za siebie i nie pozwolić naruszać własnych granic. Asertywność to nie jest coś z czym się rodzimy, to jest raczej umiejętność, którą nabywamy (albo i nie) w ciągu swojego życia. I  jak dobrze wiemy, to nie jest coś, co da się zrobić ot tak bez wysiłku prawda?

Prędzej czy później w naszym życiu przychodzi taki moment,  że musimy stawić czoło sprawom, które nas przerastają, czy osobom, z którym nie jest nam po drodze. I tego nie da się uniknąć. Takie jest życie. Nie zawsze spotykamy takie osoby, które myślą tak samo jak my,  tak samo rozwiązują problemy, czy odbierają tak samo rzeczywistość. Ale bez względu na to musimy, chcemy czy nie, z takimi osobami nauczyć się żyć, rozmawiać, stawiać argumenty, przyjmować krytykę. Bo być może jest tak, że to jest tylko nasze pierwsze wrażenie, że może, gdy poznamy taką osobę bliżej to okaże się, że ona wcale nie jest taka zła.  Nie chcę przeprowadzać tutaj jakieś analizy psychologicznej, bo się na tym nie znam i nie ma na to papierów, chciałabym tylko opowiedzieć jak to było ze mną. 

Jak idziesz do nowej pracy to nigdy nie wiesz kogo tam zastaniesz. Ale generalnie starasz się być miła i na początku sądzisz, że inni też są mili. Dopiero z czasem zauważasz, że to tak nie jest jak ci się wydawało, a nawet jest wprost przeciwnie. Ktoś ciągle coś od ciebie chce i na dodatek jest wiecznie niezadowolony. Wchodzi w twoje obowiązki, robi coś za ciebie bez pytania ciebie o zdanie. Jak masz iść do jej/jego biura to najpierw odmawiasz pacierz, żegnasz się, a jak już wejdziesz to masz wrażenie, że nic innego tam nie robią tylko mówią o tobie. Głowa to pojemna część naszego ciała, można tam wszystko włożyć, lęki, fobie, a nawet to czego nie ma, a co sobie wyobraziliśmy.

Na początku mojej pracy w dotychczasowym miejscu ( nie jest to korporacja, ale średnia firma produkcyjna) bałam się wejść do jednego z biur bo wydawało mi się, że nie jestem tam mile widziana, a osoby które tam siedziały zawsze miały jakieś takie dziwne miny ( ja to tak czytałam), że nie wiedziałam, czy chcą mnie obedrzeć ze skóry, czy tylko nawtykać szpilek. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że było to po prostu śmieszne i teraz właściwie chce mi się z siebie śmiać. Ale proces dojścia do stanu „chce mi się z siebie śmiać” trochę trwał i nie był przysłowiową bułką z masłem.

Zbudować siebie. Mam wrażenie, że to jest klucz to sukcesu w byciu asertywnym. Jak patrzę nas siebie wtedy to wiem, że te moje czarne myśli o biurze koleżanek wynikały z tego jaką byłam osobą. A jak się jest zbyt miłym, bez własnego zdania, mając niskie poczucie własnej wartości  to trudno stawić czoło nawet tak banalnej sprawie jak rozmowa z kimś kto wydaje się być charakterologicznie tysiąc kilometrów od ciebie.

To był mozolny proces. Bo żeby móc stanąć i wypowiadać słowa czy zdania jakie się chce i się tego nie bać, trzeba pracy nad sobą. I jaka taką pracę wykonałam. Ale moja recepta nie każdemu będzie pasowała. Bo każdy jest inny i być może brak asertywności wynika z czegoś, co nie da się uleczyć kilkoma warsztatami, szkoleniami,  książkami czy pasją lub hobby. Może mi było łatwiej. Życie hartuje i dobrze bo inaczej bylibyśmy mięczakami nie zdolnymi do podjęcia żadnej decyzji. Mam na myśli hartowanie a nie zabijanie, po którym nie chce się żyć.

Z perspektywy czasu koleżanki nie okazały się zołzami, co nie znaczy jednak, że stałyśmy się przyjaciółkami. Nie. I nie sądzę byśmy kiedyś były. Ale w naszej rozmowie jest równorzędność, a nie walka na argumenty; ja wygrałam bo bardziej dogadałam, bo wyszło na moje.

I jeszcze jedna rzecz na koniec, myślę, że dosyć ważna. Każdy z nas popełnia błędy, bo takie jest życie. Chcemy być profesjonalistami, wszystko robić cacy, a wychodzi zupełnie na odwrót. I jak już ten błąd popełniliśmy to nie katujmy się myślami przez następne parę dni, że można było tak, a jak bym wiedział to bym zrobił inaczej niż zrobiłem. Może lepiej sobie powiedzieć; no cóż nie udało się, następnym razem może lepiej do tego podejdę, lepiej się przygotuje i dam radę.

Pozdrawiam.

 dziecko

 

 

Komentarze (16)

Dodaj komentarz
  • Gość: [ZaplanowaniPl] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Warto być asertywnym oj warto, już parę razy się o tym przekonałam :)

  • Gość: [Ines] *.ipv4.supernova.orange.pl

    Bardzo trafnie opisane. Niestety często tak jest, że jak się wkracza w nowe towarzystwo, to widzi się wokół sępy, którym dobrze jest się przypodobać, żeby przypadkiem nie zaczęły dziobać. A jak sęp jest wyjątkowo głodny (czytaj ma potrzebę wyładowania się na kimś), to padnie na najsłabszego...

  • radioparis1

    piękny wpis

  • Gość: [Bielecki.es] *.adsl.inetia.pl

    Wytłumacz to uczniowi w szkole z pozycji nauczyciela - powodzenia. ;)

  • Gość: [Anna Rosińska] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Świetny tekst.
    Asertywność to piekielnie trudna sztuka, której uczę się każdego dnia. Wiem, że nigdy nie dojdę w tej kwestii do perfekcji, ale chciałabym, aby nadszedł dzień, w którym z podniesioną głową będę potrafiła głośno mówić "nie" :-)

    Pozdrawiam cieplutko :-)

  • Gość: [Marta Kraszewska Rudym spojrzeniem] *.gdansk.vectranet.pl

    W sumie nie laczylam wcześniej asertywności z pewnością siebie. Może faktycznie cos w tym jest i latwiej jest powiedziec NIe.

  • Gość: [Ja Zwykła Matkaa] *.play-internet.pl

    Ja również staram się być asertywna, nawet męża mobilizuję do mówienia Nie. Bardzo trafny wpis, rozumiem każdego żółtodzioba ;). Często jest tak np.w pracy że osoby które na początku wydawały być się po złej stronie mocy, stają się najlepszymi kumplami ;)

  • Gość: [Tsu] *.centertel.pl

    Asertywność jest niezwykle ważna, by cię nie wykorzystywali, ale najgorsza jest właśnie w nowym miejscu gdy chcesz przekonać do siebie ludzi...

  • Gość: [Zołza z kitką] *.play-internet.pl

    Akurat z asertywnością większych problemów nie mam. Chyba nawet za często się sprzeciwiam :D

  • Gość: [Magda M. blog] *.dynamic.chello.pl

    Dobry wpis! Całe życie mam problem z asertywnością. I kto wychodzi na tym najgorzej? Ja - oczywiście. Cały czas dążę do tego, by potrafić mówić nie i stawiać granice, na szczęście chyba idzie mi to coraz lepiej.

  • Gość: [Moherowa Feministka] *.icpnet.pl

    Zdecydowanie wydaje mi się, że asertywność, jak i inne cechy, wymaga pracy na sobą. Widzę to sama po sobie :)

  • Gość: [bulejowska] *.dynamic.chello.pl

    Bycie asertywnym to niezwykle trudna umiejętność. To nie jest tylko mówienie "nie" - to znacznie więcej. Nauka asertywności wobec siebie, wobec innych to długi mozolny proces, na pewno nie usłany różami, ale warto ... bo tak jak napisałaś to walka o samego siebie.

  • Gość: [Monika] *.dynamic.wline.res.cust.swisscom.ch

    Kiedys nie bylam asertywna , jednak z czasem iz coraz szerszym spojrzeniem nauczylam sie byc i juz tak zostanie <3

  • Gość: [Holly] 188.95.30.*

    Podlegamy w życiu wielu naciskom i wpływom. Asertywność to umiejętność pozostania sobą w tym bałaganie.

  • Gość: [Anna Ogród Możliwości ] *.gdynia.vectranet.pl

    Asertywność to ważny temat, bardzo często pojawia się on w pracy z moimi Klientami. Okazuje się bowiem, że asertywność przy stole też jest nie lada wyzwaniem. Żeby schudnąć i czuć się dobrze w swoim ciele, ale również w najbliższym otoczeniu, warto poznać swoje potrzeby oraz jasno, wyraźnie i z odwaga je komunikować.

  • Gość: [per Zofka] *.tvk.torun.pl

    Nie wiem, czy asertywność wymaga pracy... zawsze. Mnie nie była ona potrzebna [praca], bo asertywność to jedna z ważniejszych rzeczy w życiu.

Dodaj komentarz

© Nie Aż Taka Święta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci