Menu

Nie Aż Taka Święta

Tu Magda, inaczej mówiąc Nie Aż Taka Święta. Mam nadzieję czytelniku, że to dobra przynęta. Że wrócisz tu ponownie, gdy coś nowego skrobnę.

Asertywność – część II - zmień się, ale nie dla nas

magnolia-1

Gdy kończyłam wpis o asertywności ( Obronić siebie czyli jak być asertywnym) przyszła mi do głowy taka refleksja, że właściwie ludzie chyba niespecjalnie lubią osoby, które wiedzą czego chcą, są asertywne i potrafią powiedzieć NIE. Mam czasem takie wrażenie, że zamiast cieszyć się tym, że ktoś w końcu złapał wiatr w żagle ( bo przecież ciągle ci mówiono, zmień się, bądź asertywna)  to nagle okazuje się że to tak nie działa. Zamiast cieszyć się, że w końcu stanęłaś na nogi okazuje się, że to twoje nowe wcielenie nie do końca pasuje znajomym. Bo chyba woleli cię tamtą, cichą, potulną bez własnego zdania. A może radzili ci co masz zrobić nie myśląc, że to Ci się uda. No cóż każdy kij ma dwa końce.

Ale jeśli najbliższe osoby nie rozumieją nas, nas nowych, bo woleli naszą poprzednią wersję, to zaczynamy sobie zadawać pytanie, czy wrócić do tamtej siebie i mieć znowu przyjaciół, czy  iść dalej swoją drogą nie przejmując się tekstami w stylu: ale o co chodzi,  a to Nie to na serio, coś ci nie pasuje, bo przecież już coś w życiu wygrałaś/eś. Wygrałaś/wygrałeś siebie, a to jest sukces czasem większy niż wygrana w lotto.

Jeśli ktoś nie szanuje naszych wyborów czy naszego zdania, to tak jakby nie szanował nas. Płytka relacja oparta na manipulacji, zależności bo wiadomo, że jak ktoś nie ma własnego zdania, czy ma słaby charakter to można taką osobę, owinąć dookoła palca, po prostu nie ma sensu. 

Tak samo zdarza się w sytuacji, gdy mężczyzna spotyka kobietę, albo kobieta mężczyznę, którzy wiedzą czego chcą, znają swoją wartość i nie dają się kupić tanimi tekstami powtarzanymi bez końca. Na profilu fejsbukowej Słowem w sedno jest świetny tekst o kobietach i mężczyznach ( wpis z dnia 22.06.2017 ze zdjęciem Monici Bellucci ) pisany w dodatku przez faceta, z którym zgadzam się w 100%. Łatwiej jest być z kimś kto jest spolegliwy, daje się manipulować  i nie ma własnego zdania. Ale gdy już nie jest taki, to jakoś trudno to zaakceptować. Za duży przeskok, jak z hulajnogi do Formuły 1 albo z furmanki do Ferrari.

Wydaje mi się, że zdanie wiem czego chcę, (nie mam tutaj na myśli arogancji, czy traktowania drugiej osoby jak podnóżka) zbudowane jest z doświadczeń dobrych i złych, i świadomości, że pewnych błędów już się nie popełni bo zna się ich koszt i wie do czego prowadzą.   

Kobiety wbrew pozorom, nie szukają księcia z bajki, szukają człowieka, który z nimi przejdzie przez życie i będzie miał do zaoferowania coś więcej niż umięśnione ciało.

I na koniec pewna historia.

Miałam takiego kolegę w pracy, który za każdym razem gdy przychodził do mojego biura z jakimś dokumentem, czy pismem mówił zamiast cześć słowo: Walczysz! Gdy to usłyszałam po raz pierwszy nawet się uśmiechnęłam, za drugim i trzecim razem zaczynałam być znudzona, za czwartym odparłam: Mam dwa nagie miecze, chcesz? Zdębiał i nie wiedział o co chodzi. Potem doszło do moich uszu, że on sądził, że ja się obraziłam ( najgorszy tekst; jak ktoś nie wie, co powiedzieć, to mówi obraziłaś się). Nie. Nie obraziłam się, bo niby o co. Kolega już dawno u nas nie pracuje, ale z perspektywy czasu myślę sobie, że może powinnam zadać mu pytanie: słuchaj czy ty masz tak ograniczony zasób słów, że ciągle powtarzasz to samo. Jest to po prostu nudne meczące i prymitywne ( kolega był mgr inż. po politechnice, chociaż nie wiem, czy ma to jakieś znaczenie). 

Tak naprawdę do dzisiaj nie wiem, o co chodziło z tym walczysz. Może po prostu sądził, że jest oryginalny, może mu się wydawało że ja odfrunę jak to usłyszę. No niestety nie odfrunęłam, orgazmu stereo nie miałam. Myślę, że gdyby powiedział to raz, w ogóle nie byłoby sprawy, a tak tym jednym słowem, powtarzanym jak zaklęcie, które nie działa, niezbyt fajnie zapisał się w mojej  pamięci. 

 

couple1618215_640

 

Komentarze (10)

Dodaj komentarz
  • Gość: [momandlilgirl.pl] *.dynamic.chello.pl

    To prawda, że trzeba być asertywnym. Ale nie zawsze jest to takie proste. Człowiek uczy się przez całe życie :)

  • Gość: [JoAsia] 46.20.58.*

    W asertywności zawsze zastanawiała (a może denerwowała) mnie jedna rzecz. Mianowicie, mało kulturalni ludzie mydlą oczy asertywnością, po prostu kogoś obrażając. Jest też druga strona medalu - czasem trudno ludziom zrozumieć, że asertywność to nie brak kultury czy chamstwo, a szacunek do siebie i innych właśnie. Tak czy inaczej, trzeba być asertywnym aby być asertywnym.

  • Gość: [Altea Leszczyńska] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Może kolega był krypto-boxerem amatorem? :D Pewnie mu się wydawało, że jest dzięki temu przywitaniu bardziej męski ;)

  • Gość: [blogierka] *.centertel.pl

    A może to takie słówko jak "jedziesz", które przyznaję sama nadużywam czasami ;)

  • Gość: [Małgosia Pelnia.eu] *.jmdi.pl

    Zacznę od tego, że bardzo mi się podoba strona wizualna Twojego bloga. Po drugie, słusznie prawisz :). Ja też przeżyłam kilka przemian w życiu, dorosłam. Otoczenie jednak nie zawsze to rozumiało. Trudno. Wolę być mniej święta ;), lecz bardziej szczęśliwa - z tymi, którzy chcą dotrzymywać mi kroku mimo zmian mojego zachowania, nie zawsze dla nich wygodnych.

  • Gość: [Karolina Nasze Bąbelkowo] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Asertywność to bardzo potrzebna cecha - ale tak jak już ktoś przede mną tu zauważył, niektórzy zasłaniają się nią po to, by móc "bezkarnie" obrażać drugiego człowieka i być dla niego nieuprzejmym. Moim zdaniem trzeba umieć to odpowiednio wyważyć i znaleźć jakiś złoty środek.

  • Gość: [Kasia] *.static.ip.netia.com.pl

    Też zauważyłam, ze ludzie asertywni mają nieco gorzej. Zawsze się krzywo patrzymy na tych co wiedzą co chcą i nie boją sie mówić nie.

  • Gość: [Motylandia] *.play-internet.pl

    Asertywność niejednokrotnie łączy się z poczuciem własnej wartości - jeśli mamy je w pełni rozwinięte, asertywne zachowania przychodzą nam zdecydowanie łatwiej. Jednak zarówno poczucie własnej wartości, jak i asertywność możemy kształtować przez całe życie. I niestety również znam przykłady (z życia swojego i moich bliskich), kiedy to ktoś naglę odkrył, że ma święte prawo mówić NIE, NIE ZGADZAM SIĘ (itp.) . Skoro proszę, to MUSISZ się zgodzić. No właśnie nie, prośba zakłada, że mam prawo odmówić :)
    Ech... asertywność... temat rzeka :)

  • Gość: [Katarzyna] 194.107.18.*

    Dla mnie asertywność to prawa moje i otoczenia. Musimy nawzajem się szanować, rozumieć. Chce powiedzieć nie i chcę abyś rozumiał mój stan emocjonalny.

  • Gość: [Ula z prostoofinansach] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Niestety masz rację, nie każdemu pasuje gdy stajemy się asertywni, wiemy dokąd chcemy dojść. Gdy to jest zwyczajna asertywność to można ją uznać za pożądana dla nas samych cechę i w żaden sposób nie powinniśmy z niej rezygnować.
    A z tym "walczysz" to może chodzi o zasłyszane w jakiejś korporacji motywowanie do ciągłego doskonalenia swojej pracy? Tak mi jakoś się skojarzyło...

© Nie Aż Taka Święta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci