Menu

Nie Aż Taka Święta

Tu Magda, inaczej mówiąc Nie Aż Taka Święta. Mam nadzieję czytelniku, że to dobra przynęta. Że wrócisz tu ponownie, gdy coś nowego skrobnę.

Moja półka z kosmetykami: pomyłki i odkrycia

magnolia-1

Moja półka z kosmetykami ostatnio zmieniła się nie do poznania, a wszystko za sprawą akcji pt. Czytam składy kosmetyków. Kiedyś było tak, że mój wzrok zatrzymywał się tylko na tym, co jest napisane na przodzie butelki a to, co było na jej odwrocie w ogóle mnie nie interesowało, chyba że była to data ważności. Ale to się skończyło. Już nie jest mi obojętne to, co kładę na twarz, włosy i ciało. I właściwie każdemu nie powinno być to obojętne, ale wiadomo pewne rzeczy przychodzą z wiekiem i mogę powiedzieć lepiej późno niż wcale.   

Muszę przyznać, że blogosfera zajmująca się kosmetykami jest spora. Wpisy  zawierają recenzje kosmetyków, informacje o składach (a nawet listę  składników  INCI) a także to, jak poszczególne składniki wpływają na skórę oraz  tzw. denka ( to określenie zawsze mnie  śmieszy, bo denko kojarzy mi się z czymś dennym). Pewnie nie przeczytałam wszystkich blogów i nie obejrzałam wszystkich vlogów, ale jestem wdzięczna dziewczynom, które je prowadzą ( na panów prowadzących takie blogi nie trafiłam), że podchodzą do sprawy zdrowo rozsądkowo i nie twierdzą, że kosmetyki mające  w swoich składach SLS, PEG-i  czy inną chemię, są gorsze i nie powinno się ich używać i że tylko kosmetyki naturalne /kosmetyki o dobrych składach uratują naszą skórę. Tak nie jest.  Każdy ma prawo używać to, co chce i jeśli komuś pasują kosmetyki  z w/w składnikami w składach to jego sprawa i ma do tego prawo.

Jeśli miałabym powiedzieć o moich odkryciach jeśli chodzi o kosmetyki mające w miarę dobre składy to muszę się przyznać, że jednym z nich są kosmetyki z Alterry. Ale  to nie było tak, że łyknęłam w ciemno wiele pozytywnych recenzji, które przeczytałam na niektórych blogach i pobiegłam do drogerii by je kupić. Ja po pierwsze  zachodziłam w głowę dlaczego? Co  w nich jest takiego, że są one tak popularne? Czy one mogą być dobre? To nie Sylveco czy Fresh and Natural. Powiem szczerze, że zawsze, gdy robiłam zakupy w Rossmannie  nigdy na nie nie zwróciłam uwagi,  chyba tylko z tego powodu,  że to była marka Rossmanna ( tak jak produkty z napisem Biedronak czy Lidl) co oznaczało w moim mniemaniu coś gorszego niż inne marki. Byłam tak niesprawiedliwa jak pewien polityk mówiący o innych osobach, że są gorszego sortu. Moje myślenie  opierało się na schemacie - widzę kosmetyk o w miarę przystępnej cenie z napisem Rossmann i …..dziękuję nie kupuję. To był oczywiście mój błąd, zaszufladkowałam je tak jak się szufladkuje kogoś patrząc tylko na jego ubiór  nie chcąc go w ogóle poznać. W końcu kupiłam sobie krem do twarzy, emulsję do mycia twarzy, serum i balsam do ciała – wszystko z serii z granatem. I powiem tak – krem i serum ok., balsam do ciała jest świetny i pewnie go jeszcze kupię, ale najlepsze wrażenie zrobiła na mnie emulsja do mycia twarzy. Dla mnie super ( gdyby ktoś miał wątpliwości od razu prostuję to nie jest reklama i nikt mi za ten wpis nie zapłacił, to jest moja prywatna opinia ). Nie oznacza to oczywiście, że u innych osób też się sprawdzą, bo wcale nie muszą.  Biję się tu w pierś i składam samokrytykę za niedocenienie ich  tylko dlatego że są marką Rossmana. Mają dobre składy i przystępne ceny ( zwłaszcza w promocji). Co jeszcze mnie zachwyciło: normalizująca maseczka do twarzy z glinką zieloną do cery tłustej i mieszanej z Vianka, płyn micelarny z Biolaven, czy peeling z Oragnic shop. A propos peelingów to świetnie wpływają na moją skórę peelingi, które sama sobie robię. Bazą takich peelingów są fusy z kawy do tego cukier,  trochę miodu, olejek makadamia.  Ciało jest świetnie nawilżone i nawet balsam nie jest potrzebny. 

Jeśli czytamy skład kosmetyku to wiemy, że to co jest wymienione na jego początku tego jest najwięcej, a to co jest przy jego końcu tego jest najmniej. Ja wybierając kosmetyki staram się nie patrzeć tylko na zapewnienie producenta, i napisy na wieczku typu krem posiada  90% składników naturalnych,  ponieważ  może się okazać, że 90 % stanowią składniki, które z naturą nie mają nic wspólnego. Jeśli zastanawiam się nad kupnem kremu do rąk i widzę na pudełku informacje, że jest to krem z witaminą E i olejkiem jojoba to oczywiście szukam tych składników w składzie kremu (a zwłaszcza patrzę na którym są miejscu) i jeśli są na jego końcu to wolę kupić sobie inny kosmetyk, gdzie są one blisko początku składu.

Myślę, że jest to dosyć uczciwe podejście, ale nie twierdzę, że tak wszyscy mają robić. Jeśli ktoś ma odmienne zdanie, i składy produktów go w ogóle nie interesują i nie kieruje się nimi przy wyborze kosmetyku, bo te drogeryjne się u niego sprawdzają to ok. jego  wybór i nie ma co na siłę zmuszać go do zmiany.   

 

Pomyłki

Green Pharmacy – Te kosmetyki to nie był dobry wybór. Płyn micelarny ściągał, żel lekko podrażniał, nie wspomnę już o składach bo  nie ma o czym. Mówiąc krótko zielone tylko z nazwy i tyle.

 GPH

 

Odkrycia

Alterra – jeśli popatrzymy na składy, owszem można się do pewnych rzeczy przyczepić, np. Myristyl Myristate – emolient tłusty, substancja bardzo komedogena, lepiej nie używać jej gdy ma się skórę tłustą, Niektórzy zwrócą uwagę na alkohol, ale chcę przypomnieć, że alkohol w kosmetykach Alterry jest z certyfikowanych upraw  organicznych (*).

Peeling do ciała Organic shop – są osoby które czepiają się alkoholi w składach kosmetyków, ale Cetearyl alkohol jest akurat bezpiecznym alkoholem, to nie jest alkohol denat. Można się doczepić do  Cocamidopropyl betaine,  ale on akurat jest tutaj bezpieczny, chyba że obok mamy SLS.

Płyn micelarny Biolaven – można się doczepić jedynie do Benzyl Alcohol, ale tutaj jest on wytwarzany naturalnie a nie syntetycznie.

Żel do mycia twarzy z Vianka  - pamiętam, że gdzieś przeczytałam, że lepiej nie stosować go codziennie, ale tak co drugi dzień i się z tym zgadzam.

 kosmet_blog3

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Anna Kot] *.dynamic.chello.pl

    z Green Pharmacy jeszcze niczego nie mam ;/

  • Gość: [Mona] *.linux.pl

    Zaciekawiłaś mnie tym wpisem. Namówiłaś mnie na wypróbowanie tych kosmetyków :)

  • Gość: [Kwadrans dla Ciebie] *.dynamic.chello.pl

    Lubię kosmetyki od Alterry i uważam, że są godne uwagi :)

  • Gość: [Zołza z kitką] *.play-internet.pl

    I ja teraz czytam składy kosmetyków - kupuję świadomie :) Zanim wyruszę na zakupy, mam przygotowaną listę konkretnych produktów, które wcześniej prześwietliłam w sieci ;)

  • Gość: [Ms. Flowless] *.ssp.dialog.net.pl

    Ostatnio też zaciekawiły mnie te kosmetyki z nowej marki Vianek - z tego co widzę, musze przetestować! ;)

  • Gość: [Przejaw Kultury] *.dynamic.chello.pl

    Dopiero od jakiegoś czasu sprawdzam skład i czuję się od razu lepiej bo już teraz wolę być świadoma co nakładam na skórę ;)

  • Gość: [malyzuk] *.toya.net.pl

    Green Pharmacy nie przypadło mi do gustu...Vianka nie testowałam. Nie szukam idealnych składów w kosmetykach, ale zwracam uwagę, żeby miały jak najbardziej naturalny skład :) żeby były bez parabenów, sls itp...Chociaż muszę przyznać, że mam kilka wyjątków...Moje ulubione czarne mydło Agafii ma w swoim składzie sls, ale przymykam na to oko ze względu na powalającą ilość ekstraktów ziołowych jakie zawiera i że po umyciu mam super gładką i nawilżoną skórę :)

© Nie Aż Taka Święta
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci